Z moich pączków topoli osika (topola drżąca),
przygotowałam maść topolową:
– do leczenia stanów zapalnych skóry;
– smarowania urazów;
– oparzeń;
– obrzęków okołostawowych;
– do masażu przy nerwobólach i bólach mięśni, po kontuzjach sportowych i intensywnym treningu (dla przyspieszenia ustępowania wysięków i zakwasów);
– po ciężkiej pracy fizycznej.
Maść wykonałam zgodnie z recepturą doktora Różańskiego:
”świeże pączki topoli zmielić przez maszynkę, zwilżyć spirytusem i zalać ciepłym smalcem wieprzowym (oczywiście bez cebulki, jabłuszka, majeranku i skwarków). 1 część pączków przypada na 2 części smalcu. Pączki dla lepszej ekstrakci dobrze zwilżyć spirytusem, pozostawić na godzinkę w szczelnym słoju, po czym dopiero wlać do niego ciepły smalec. Całość w naczyniu przenieść do elektrycznego piekarnika do temperatury 50-60 stopni C i od czasu do czasu mieszać (lub włożyć do garnka z wodą i podgrzewać, tworząc cośc w rodzaju łaźni wodnej). Ekstrahować na ciepło przez 3 godziny, po czym przefiltrować, a maść przelać do ostatecznego słoja, przenieść w chłodne miejsce dla zastygnięcia. Maść ta może być wzbogacona olejkiem, np. gaulteriowym, salicylanem metylu, olejkiem herbacianym, olejkiem lawendowym, olejkiem laurowym, olejkiem eukaliptusowym (5-10 ml na 200-300 ml maści), które należy dodać na końcu do jeszcze ciekłej, ale już schłodzonej maści, dobrze wymieszać”. Polecam

🙂